Walentynki 2010
Dodane przez Sufixx dnia Luty 14 2010 21:42:04
Walentynki, cóż za piękne święto!

Pewnego zimowego wieczoru mój dwuletni syn zadał mi pytanie: "Tato, jak zapatrujesz się na status ontologiczny uczucia, tudzież emocji zwanej miłością?". Oczywiście nie zrozumiałem pytania biednego dziecka, bo jeszcze nie uczyłem się do egzaminu z filozofii i niektóre mądre słowa były dla mnie niezrozumiałe - kazałem mu więc pobawić się klockami. Cała sytuacja nakłoniła mnie jednak do głębokiej, niemalże mistycznej refleksji przepełnionej - rzecz jasna - najsurowszą ascezą i posuchą - z biczowaniem włącznie.

Walentynkowy wpis musi być, bo...
Treść rozszerzona
Walentynki, cóż za piękne święto!

Pewnego zimowego wieczoru mój dwuletni syn zadał mi pytanie: „Tato, jak zapatrujesz się na status ontologiczny uczucia, tudzież emocji zwanej miłością?”. Oczywiście nie zrozumiałem pytania biednego dziecka, bo jeszcze nie uczyłem się do egzaminu z filozofii i niektóre mądre słowa były dla mnie niezrozumiałe - kazałem mu więc pobawić się klockami. Cała sytuacja nakłoniła mnie jednak do głębokiej, niemalże mistycznej refleksji przepełnionej - rzecz jasna - najsurowszą ascezą i posuchą - z biczowaniem włącznie.

Walentynkowy wpis musi być, bo któż by odczuwał ten dzień intensywniej niźli ja - wiecznie i nieszczęśliwie zakochany dandys, wrażliwy Dążułan figo-fago, cierpiący ból tego świata Werter? Nikt.

Jednak wpierw trochę metatekstu. Pomysł na ów wpis zrodzon był już dwa miesiące temu, gdy w przypływie dobroduszności, a ramach postanowień noworocznych wymyśliłem sobie, że ten rok będzie wyjątkowy, niepowtarzalny, miły i tak dalej - a co za tym idzie - że nie będę nikomu psuł humoru w walentynki. Jednak wszyscy dobrze wiedzą, co robi się z takimi postanowieniami.

Oczywiście walentynki to zło, komercja, mdła słodkość, wymuszona czułość. A miłość... Kiedyś sama się przekonasz i gorzko rozczarujesz faktem, że w prawdziwym świecie piękna, romantyczna miłość nigdy nie miała racji bytu. Zdasz sobie wówczas sprawę, że to, co ludzie zwykli miłością zwać, jest tylko przykrywką przyzwoitości dla najobłudniejszych, zwierzęcych popędów. Miłość pod swą pozornie urzekającą postacią kryje tylko jedno – nieodpartą chęć zaspokojenia niskich, seksualnych potrzeb. I wtedy przypomnisz sobie me słowa – będzie Ci żal, że nie przejrzałaś na oczy wczas i uświadomisz sobie, że przez tyle lat oszukiwałaś samą siebie ślepo wierząc w „prawdziwą miłość”. Pomyślisz sobie wtedy zapewne, że ja byłem jedynym, który mógł Ci ofiarować to prawdziwe i piękne, a tak wypaczane przez ludzi uczucie. Lecz będzie już za późno...

No dobra, oczywiście żartuję, a powyższy fragment kursywą jest tylko cytatem. Jakaś tam umiarkowana zwierzęcość musi być, bo to tygryski lubią najbardziej. A eksponowanie negatywnego nastawienia wobec walentynek to w 80% domena singli-niedojd, którzy/e ani nie potrafią sobie znaleźć żadnej drugiej połówki, ani nie są dojrzali/łe na tyle, by okiełznać swą zazdrość i zostawić sprawę bez słowa.

Bo czemu ganić święto, które można subtelnie i miło spędzić z ukochaną osobą?