Wujek dobra rada ~ Motocykl czy spadek swobodny?
Dodane przez Sufixx dnia Październik 02 2009 21:24:05
Disclaimer: Nie zachęcam nikogo do wyrządzenia sobie krzywdy, a nawet odebrania życia. Poniższy tekst ma charakter wyłącznie satyryczny. Jeśli Ci się to nie podoba, zamień wszystkich ludzi w nim występujących na ziemniaki.
Witaj.
Nie wiem jak tu trafiłeś: być może przez google, może(czarny) kot przebiegł po twej klawiaturze wpisując adres tej strony w przeglądarce, a może postanowiłeś odwiedzić link z karteczki, którą dał Ci ksiądz po spowiedzi. Jednak co do jednej rzeczy jestem pewien: jesteś tu, bo szukasz prawdy, nawet jeśli jeszcze nie wiesz, że jej szukasz.
Zapewne już od pierwszych lat dziecińswa nieustannie dręczyło cię pytanie, na które nie chcieli Ci odpowiedzieć nawet rodzice. Pytanie, przez które spędziłeś setki bezsennych nocy, a w dziesiątki z nich się moczyłeś. Pytanie, o którym nie mogłeś zapomnieć nawet, gdy bawiłeś się w doktora ze swoją koleżanką(ze studiów). Aż do teraz...
Treść rozszerzona
Disclaimer: Nie zachęcam nikogo do wyrządzenia sobie krzywdy, a nawet odebrania życia. Poniższy tekst ma charakter wyłącznie satyryczny. Jeśli Ci się to nie podoba, zamień wszystkich ludzi w nim występujących na ziemniaki.
Witaj.
Nie wiem jak tu trafiłeś: być może przez google, może(czarny) kot przebiegł po twej klawiaturze wpisując adres tej strony w przeglądarce, a może postanowiłeś odwiedzić link z karteczki, którą dał Ci ksiądz po spowiedzi. Jednak co do jednej rzeczy jestem pewien: jesteś tu, bo szukasz prawdy, nawet jeśli jeszcze nie wiesz, że jej szukasz.
Zapewne już od pierwszych lat dziecińswa nieustannie dręczyło cię pytanie, na które nie chcieli Ci odpowiedzieć nawet rodzice. Pytanie, przez które spędziłeś setki bezsennych nocy, a w dziesiątki z nich się moczyłeś. Pytanie, o którym nie mogłeś zapomnieć nawet, gdy bawiłeś się w doktora ze swoją koleżanką(ze studiów). Aż do teraz...
A tak serio - (chory) pomysł na ten wpis zrodził się już na początku wakacji, w okresie gdy słoneczko zaczyna mocniej świecić, ptaszki ćwierkają, gdy lśnią pola wyzłacane pszenicą, posrebrzane żytem, gdy ujrzeć można bursztynowy świerzop, grykę jak śnieg białą, gdy motocykliści na nasze polskie, dziurawe drogi wyjeżdżają. Wyjeżdżają i niczym muchy rozbijają się o jadące z przeciwnej strony Scanie, Actrosy i FH12. Sam jestem motocyklistą i wiem, że z danych statystycznych to znacznie niebezpieczniejszy środek lokomocji. O ile dobrze pamiętam, to śmiertelność wypadków motocyklowych jest ponad sześciokrotnie/ośmiokrotnie większa niż samochodowych. W każdym razie zainspirował mnie motocyklista, który jadąc 170km/h "nie wyrobił" na łuczku i uderzył w ciężarówkę jadącą przeciwnym pasem ruchu, skutecznie pozbawiawiając się tym życia. Oczywiście współczuję i samemu, wprawdzie nierozsądnemu motocykliście jak i bliskim, którzy go utracili, ale to przykre zderzenie nakłoniło mnie do czysto fizycznej, ciekawej kalkulacji.
Ludzie skaczą z mostów, okien i dachów. O ile to robią ze spadochronem czy liną bungee, nie nabierają prędkości choćby pechowego motocyklisty, lub wolniejszej ciężarówki. Inaczej ma się sprawa, gdy nie czynią tego w celach rekreacyjno-sportowych, a samobójczych. No tak, przykra sprawa, ale nie widzę nic złego w tych, czysto hipotetycznych rozważaniach. Jak się lepiej zabić? (lub "roztrzaskać ziemniaka?") Czy skuteczniejsze jest skoczenie z 10, 15 piętra, czy też czołowe zderzenie z ciężarówką przy 140km/h? Mnie, przynajmniej w pierwszej chwili skok wydał się równie, jeśli nie bardziej tragiczny w skutkach niż motocykl.
Fizyka. Załóżmy, że motocyklista(ziemniak?) na umiarkowanie lekkim motocyklu(razem około 240kg) jedzie z prędkością 140km/h, złym pasem, pędząc wprost na pokażnych rozmiarów ciężarówkę(24tony), poruszającą się 90km/h. Przy takich różnicach mas, sprawy raczej nie opłaca się rozpatrywać energetycznie. Pomijam też ewentualne sprężystości w przedniej części ciągnika ciężarówki, bo te (z obserwacji wypadków) praktycznie nie występują. Przednia część ciężarówki jest także od wielu lat odpowiednio wzmacniana, by uniknąć wbijania się pod pojazd samochodów osobowych. Odejmując od siebie wektory o przeciwnych zwrotach uzyskujemy prędkość zderzenia - 230km/h. Takie zderzenie niemal z pewnością skończy się śmiercią prowadzącego motocykl(człowieka, lub ziemniaka).
Kolej na dach/okno/wysoki budynek. Znaleźliśmy 10-piętrowy budynek, z którego zrzucimy naszego ziemniaczka. Jak się patrzy w dół, to aż dech zapiera - taka wysokość, to musi być skuteczne! Ba, może nawet lepsze niż motocykl? Ale prawda okazuje się mniej kolorowa. By spadając w dół osiągnąć prędkość zderzenia motocyklisty, trzeba spadać conajmniej z wysokości 220 metrów, co przekłada się na 20-30 piętrowy budynek. W naszym kraju ciężko takich, dostępnych dla zwiedzających, drapaczy chmur szukać. Najwyższy, nieistniejący już budynek na świecie - World Trade Center miał wysokość 417 metrów. Czy to znaczy, że spadając z takiego rozpędzić można by się było do 330km/h? Niestety to mało możliwe. Należy bowiem uwzględnić opory powietrza. Prędkość swobodnego, stabilnego spadku spadochroniarza (pewnie i takiego bez spadochronu) w atmosferze to około 200km/h. Również dystans, po którym spadający osiągnie prędkość motocyklisty, może być znacznie większy niż 30 pięter.
Oczywiście nie trzeba uderzać w ciężarówkę, czy skakać z wysokiego budynku. Wystarczy się przypadkowo potknąć: 1,5m czasem okazuje się także wystarczającą odległością naszej głowy od ziemii, by nas uśmiercić. Motocykl? Niezauważenie hamującego przed nami samochodu podczas jazdy na rowerze też może ukrócić nam żywota.
Ale po co to wszystko? Nie wiem. Memento morie!
I nie zapomnijcie zaszpanować przed znajomymi tą super ciekawostką!